Czy miód z miejskiej pasieki jest zdrowy?

Od kilku lat pszczelarstwo miejskie staje się coraz bardziej modne. Pasieki pojawiają się coraz częściej na dachach budynków lub terenach przynależących do firm. Ilość miejskich uli w Polsce rośnie, choć ciągle jeszcze nie jest wielka, jeśli porównamy ją do miast zachodnich. W warszawie jest ich zaledwie kilkaset, podczas gdy w zachodnich stolicach, jak Paryż, Berlin czy Londyn ilość uli szacuje się na 4-5 tysięcy. Na ich postawienie coraz częściej decydują się firmy, które podążają w kierunku proekologicznego wizerunku swoich marek. Jedną z takich firm jest  DHL Parcel Polska, która postawiła przy swojej warszawskiej siedzibie 5 uli z 250 tys. pszczół.

Pszczół w miastach przybywa, można jednak zastanawiać się, czy miód z takiej produkcji jest zdrowy. Miód pochodzący z wiejskiej pasieki wydaje się być lepszy, bo pozbawiony zanieczyszczeń, których pełno jest w środowisku miejskim. Okazuje się jednak, że wiejskie pochodzenie nie musi oznaczać zdrowego, wolnego od zanieczyszczeń produktu – zwłaszcza, jeżeli mamy do czynienia z pasieką ulokowaną w pobliżu terenów rolniczych.

Badania przeprowadzone przez Pszczelarium wspólnie z Wydziałem Chemii Uniwersytetu Warszawskiego wykazały, że miejskie pszczoły mają na sobie o wiele mniej pestycydów i zanieczyszczeń i są potencjalnie zdrowsze niż te żyjące na wsi. Eksperci wskazali, że miejskie pszczoły są zdrowsze, produkują więcej miodu oraz, że jest on mniej zanieczyszczony niż ten, który powstał na terenach rolniczych.

– Pszczelarstwo miejskie powstało jako odpowiedź na fakt, że środowisko na wsiach jest dziś bardziej zanieczyszczone chemią i opryskami niż jeszcze 100 lat temu. Okazało się, że pszczoły radzą sobie w mieście całkiem nieźle i ten trend rozwija się od lat 80. Zaobserwowano, że miejskie pszczoły przynoszą nawet więcej miodu, są zdrowsze i nie chorują, bo przede wszystkim nie są podtruwane opryskami – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Kamil Baj, pszczelarz, założyciel Pszczelarium.

Czystość miodu produkowanego przez żyjące w miastach pszczoły nie powinna być więc przedmiotem obaw. Jak podkreślają hodowcy, miód miejski może być nawet zdrowszy. Wynika to z faktu, iż największym wrogiem pszczół są środki ochrony roślin, które dość powszechnie stosowane są na wsiach. W miastach jednak mamy do czynienia z innym problemem: zanieczyszczonym powietrzem – pełnym spalin, pyłów, metali ciężkich. Okazuje się, że nie wpływa to jednak na jakość miodu.

 We wszystkich badaniach, które robiliśmy my i inni pszczelarze, zawsze miód miejski wychodził niesamowicie czysty i nie było tam zanieczyszczeń powstających ze smogu, czyli pyłów, węglowodorów, metali ciężkich. Dlaczego ich nie ma? Latem poziom smogu jest dosyć niski, zapylenie z transportu też ma dość niskie natężenie, a pszczoły – ponieważ żyją krótko, 5–6 tygodni – nie akumulują tych zanieczyszczeń. Kwiat nektaruje na tyle krótko, 1–2 tygodnie, że też nie akumuluje tych zanieczyszczeń – wyjaśnia Kamil Baj.


Źródło: biznes.newseria.pl

Oceń:

Dodaj komentarz

  Subskrybuj  
Powiadom o
POLECAMY:
Podczas ciąży rozstępy dotykają około 50% kobiet w naszym kraju. Niestety jest to problem, nad którym trzeba naprawdę ciężko pracować by zminimalizować jego widoczność. Jak…